
Nie lubię książek o podróżach międzygalaktycznych, statkach kosmicznych, przybyszach z innych planet i odległych galaktykach. Z zasady. Po prostu mnie nudzą i unikam ich jak ognia. Dlatego wielkim i szczęśliwym przypadkiem jest odnalezienie „Autostopem w galaktyce".
Trafiłam i od tego momentu moje życie stało się lepsze. Douglas Adams to już klasyk. „Autostopem przez galaktykę" to pierwsza część pięciotomowej trylogii, jak to określił sam Adams. Zaczęło się od radiowej powieści w odcinkach, a skończyło na książkach, które właściwie są już w Polsce niedostępne (wszystkie egzemplarze sprzedają się ekspresowo), a na aukcjach internetowych osiągają ceny wyższe od ich faktycznej wartości rzeczowej.
Ziemia przestaje istnieć. Dla Ziemian to prawdziwa katastrofa, choć kategoriach Wszechświata zniknięcie naszej planety nie jest wielkim problemem. Przynajmniej dla większości. Istnieją problemy o wiele bardziej poważne. Jest w nie wplątany wbrew własnej woli jedyny ocalały Ziemianin, Artur Dent. Uratował go wieloletni znajomy, Ford Prefekt, który jest w rzeczywistości sprytnie ukrywającym się kosmitą i współautorem przewodnika „Autostopem przez galaktykę". Taki jest początek. Dalej jest coraz ciekawiej i śmieszniej, a do tego inteligentnie.
„Autostopem przez galaktykę" jest też odpowiedzią na pytania o sens wszechświata. I całej reszty. W końcu dowiesz się, kto rządzi tak naprawdę naszą planetą. Z początku zaskakujące, choć jeśli rozejrzysz się, jak to wszystko wygląda wokoło, to nie jesteś już tak zdziwiony.
Agnieszka Krępa
Dodaj swój komentarz!
Ostatnie 15 komentarzy
Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!
Działy aktualności
|
Wyszukiwarka |
Ostatnie w filmotece
Ostatnie w galerii
|
Sonda Jak często odwiedzasz nasz portal? |
Tech - nowinki