
Narzeczonego się ma. A jeśli nie, można go poszukać,
desperacko odwiedzając okoliczne kluby w nadziei na miłość od pierwszego
wejrzenia. Narzeczony może tez spaść prosto z nieba albo „wpaść" w życie
kobiety, mimo własnej woli. Niemożliwe? A jednak.
Przekonał się o tym na własnej skórze przystojny Andrew
Paxon (Ryan Reynolds), bohater komedii romantycznej „Narzeczony mimo woli". W
tej miłosnej bajce uroczy podnóżek nowoczesnej wersji Cruelli de Mon - pięknej
Margaret Tate - zostaje zmuszony do ślubu ze swoją jędzowatą szefową. Tym razem
jednak Sandra Bullock (Margaret) nie potrzebowała dwóch tygodni na „miłość". W
wyniku zaniedbania swoich procedur wizowych i pod groźbą deportacji ze Stanów,
decyduje się na poniżający ją przed całą radą nadzorczą krok. Ślub z podwładnym
to jedyna możliwość, aby bizneswoman otrzymała amerykańskie obywatelstwo i
została w Nowym Jorku.
Dalsze losy tych dwojga ludzi toczą się w domu rodziców
Andrew, w miejscowości Sitka na Alasce. Cóż może się wydarzyć między typową feministką,
do tego zapracowaną, a jej idealnym asystentem i jednocześnie totalnie zerowym
kochankiem? Anne Fletcher (reżyseria) nie popisała się w tej kwestii bujną wyobraźnią
i oryginalnością pomysłu. Jak to w komediach romantycznych bywa - pomimo
wzajemnej antypatii nagle pojawia się tajemnicze uczucie i zakochani żyją długo
i szczęśliwie, aż do śmierci.
Magda Mazur
Dodaj swój komentarz!
Ostatnie 15 komentarzy
Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!
Działy aktualności
|
Wyszukiwarka |
Ostatnie w filmotece
Ostatnie w galerii
|
Sonda Jak często odwiedzasz nasz portal? |
Tech - nowinki