Kultura

Szósty Harry

Szósty Harry

Bębniono o nim od dawna. Zapowiadano jaki będzie, prognozowano, jak na niego zareagujemy, wielki hałas i wielki szum. Wokół czego? Czarodzieja, który zmiażdżył i zostawił za sobą tysiąc bestsellerów i tyle samo kinowych produkcji. Chyba jasne - Harry Potter.

24 lipca dla każdego potteromaniaka był mega świętem, bo właśnie wtedy miała miejsce polska premiera ekranizacji szóstej części cyklu - „Harry Potter i Książę Półkrwi". Czy było o co robić ten hałas i szum? No raczej. Reżyser, David Yates, stanął na wysokości zadania i zadowolił fanów Pottera. Przeglądając fora internetowe i czytając recenzje można nawet posunąć się do stwierdzenia, że „Książę Półkrwi" jest najlepszym spośród wszystkich filmów o młodym czarodzieju. W wielu momentach twórcy ryzykowali, zmieniając lub mocno modyfikując wątki, ale też dużo zyskiwali, kiedy bardzo dokładnie przedstawiali poszczególne wydarzenia. Oczywiście zarówno odtwórcy głównych, jak i tych drugoplanowych i epizodycznych ról wywiązali się ze swojego zadania naprawdę dobrze. W oczy rzuca się to, że młodzi aktorzy: Daniel Radcliffe (Harry), Rupert Grint (Ron), Emma Waston (Hermiona), czy ci, którzy dopiero wysunęli się na pierwszy plan - Tom Felton grający Malfloy'a czy Bonnie Wright (Ginny Weasley) rozwijają się i są bardzo obiecujący.

Sam początek filmu jest kompletnie inny niż w książce. Z Harry'ego robi się lovelasa, ale zaraz potem mamy do czynienia ze stuprocentowym odzwierciedleniem wydarzeń opisanych w książce, więc wszystko się całkiem zgrabnie równoważy. Kiedy Harry przybywa do swoich przyjaciół zaczynają się wykluwać wątki miłosne. Tutaj puszczono wodze fantazji i trochę według mnie się zagalopowano - Harry i Ginny już od samego początku są w siebie zapatrzeni, tak samo jak Ron i Hermiona, a to wszystko w książce działo się stopniowo.

Droga do szkoły i początek roku szkolnego są motywami wydartymi z dzieła J. K. Rowling, ale potem, pojawia się (za szybko!) historia miłosna Rona i koleżanki z roku, Lavender. Jest to chyba najśmieszniejszy wątek w całym filmie, ale stanowczo zbyt rozwlekły, przez co inne są spłycone, mimo tego, że są niezwykle istotne. Osobiście cieszę się, że rozbudowano historię Draco Malfloy'a i jego ciężką, przymusową służbę Voldemortowi - na ekranie jego sytuacja była dużo lepiej i wyraźniej przedstawiona.

Spotkania Harry'ego z profesorem Dumbledorem (Michael Gambon) w celu poznania historii czarnoksiężnika, które tak naprawdę nadawały sens całej książce były totalnie, absolutnie, kompletnie zminimalizowane, jedyne co broni twórców to genialne przedstawienie podróży tej dwójki do jaskini, w której Voldemort miał ukryć cząstkę swojej duszy. Oglądając te sceny nie można powiedzieć, że film jest lekki i przyjemny - takie sceny mogą wbić w fotel ze strachu i na pewno z wrażenia.

Za to samą końcówkę mogę określić jednym słowem: MASAKRA. Czekałam na tę walkę, dramatyczną śmierć Dumbledora, wzruszający pogrzeb, a tu co? 10minut i koniec historii! Tego nie wybaczę i nie przeboleję. Owszem, wzruszyło mnie (ale mnie nietrudno wzruszyć), kiedy Harry, Ron i Hermiona postanowili razem, na dobre i na złe, wykonać powierzone Harry'emu zadanie unicestwienia swojego największego wroga i najgroźniejszego czarodzieja świata magicznego, ale to za mało.

Trzeba powiedzieć, że film zadowoli każdego: tego, kto lubi, gdy film jest kopią książki, tego, kto woli, żeby było trochę inaczej, jak również tego, kto patrzy na formę, a nie na treść.

Ja, po wyjściu z kina, miałam mieszane uczucia i wrażenie, że reżyser w połowie filmu stwierdził, że zostało mało taśmy i trzeba kończyć, bo im dalej, tym wszystko jest zrobione bardziej po łebkach. Jednak, kiedy pogadałam z tymi, którzy również widzieli film, stwierdziłam, że nie - jest pro. Mega estetyczny, prześwietne dialogi, genialnie wykreowane postacie - w tym wszystkim nieścisłości w miarę się gubią. Film polecam, bo to po prostu dobre kino, dobry film i dobry sposób na miły wakacyjny wieczór z popcornem i colą w łapie.

Magda Taranowicz

Dodaj do Facebooka! Pochwal sie na Naszej-Klasie! Zmien opis w Gadu-Gadu! (od wersji 8.0)

Dodaj swój komentarz!

Autor (wymagane):


Treść:



Ostatnie 15 komentarzy

szsz

Zgadzam się co do genialnej Heleny Bohnam Carter i wspaniałego Alana Rickmana. W pozytywnym odbiorze filmu przeszkadzać może tylko młodsze rodzeństwo, szeleszczące opakowania i znajomość książki, więc jest całkiem nieźle ;) Wystarczy zapomnieć, że to ekranizacja i zachwycić się mhhrrrrocznym klimatem tej części...

krytyk

srodze się rozczarowałam. reżyser się nie popisał. cały film przypomina nieumiejętny splot luźnych wątków. mogliby oszczędzić pożar Nory i dać bitwe w Hogwarcie na którą czekałam. już piątą cześć mniej pozmieniali i nawet nie odnieśli się do niej. fakt, młodzi aktorzy dobrze zagrali ale całkowicie przysłoniło ich wspaniałe aktorstwo pani Bonham Carter oraz (łagodnego, o zgoro) Snape'a grającego przez Alana Rickmana. a i brawa dla Toma Feltona - jak na dłoni widać było, że w 'Księciu Półkrwi' miał grać pierwsze skrzypce. z niepokojem oczekuje na siódemkę.

Sonda

Jak często odwiedzasz nasz portal?

Zobacz wszystkie sondy

O portalu

Portal Youthvoice.pl jest tworzony przez młodzież I LO im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu

I LO im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu

Copyright by http://youthvoice.pl - wszelkie prawa zastrzeżone

Aktualności | Szkoły | Galerie | Filmoteka | O nas | Kontakt | eLO RMF | ATOM | RSS | Projekt i wykonanie: Mariusz Kuras, mariushrek[malpa]gmail.com

Valid XHTML 1.0 Transitional Valid CSS! [Valid Atom 1.0] [Valid RSS]