Publicystyka

Wysoko postawiona poprzeczka…

Wysoko postawiona poprzeczka…

Od tygodnia w klasach dziennikarskich panował chaos. Umawianie się z gośćmi, lokalnymi mediami, oraz "współpracownikami". Wszyscy z niecierpliwością oczekiwali na weekendowy przyjazd Michała Tracza, ale jeszcze przed tym wszystko musiało być zapięte na ostatni guzik. Pierwszy zamysł - stworzenie lokalnego serwisu informacyjnego. Szybko okazało się jednak, że pomysłów do realizacji jest zbyt dużo i są one zbyt różnorodne. Wtedy narodził się nowy plan - telewizja śniadaniowa.

Czytaj więcej >>>


Publicystyka

Co z tą ustawą o aborcji we Francji?

Co z tą ustawą o aborcji we Francji?

Ostatnio, ktoś mi coś, że we Francji od lutego nie można mówić źle o aborcji bo grzywna, bo więzienie. Ale jak to? Że w TEJ Francji? Tej demokratycznej? I taka cisza o tym? I nikt nie podnosi głosu?  Coś tu nie trybi, a nawet zgrzyta, więc trzeba poszukać.

Czytaj więcej >>>


Publicystyka

NIEpodległość

NIEpodległość

Warszawa, zatłoczone centrum polskiego życia miliona ludzi, aut i innych środków komunikacyjnych, w których nie ma miejsca dla nikogo. Dzień, jak co dzień warszawskiego marazmu, monotonii i szybkości. Zimny listopadowy dzień. Okno na Wilanowskiej, a za nim jedynie pokryty śniegiem obraz miasteczka. Na kalendarzu czerwona data, „11 LISTOPADA, DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI". W telewizji wszędzie pełno o NIEPODLEGŁOŚCI, ale jakoś inaczej. Słyszę polityków, ministra obrony... Na zegarku dopiero 9:00... W radiu, że dziewięćdziesiąt osiem lat wolności.

Czytaj więcej >>>


Publicystyka

Jutro

Jutro

W kamienicy jest zimno, śmierdzi papierosami i starością. Światła w korytarzu nie ma, więc trzeba iść po ciemku. Po drodze słychać telewizor z jednego z mieszkań, w innym ktoś się kłóci. Podchodzę do ostatnich drzwi. Chwilę nasłuchuję. Cisza. Pukam i po usłyszeniu ochrypłego „Proszę!" od razu wchodzę. I tak nie miałby mi kto otworzyć. Pokój jest brudny, ciemny i zadymiony papierosami. Śmierdzi. Na łóżku w kącie rzuca się w oczy ogromny kołtun siwych włosów. Można by go uznać za nowoczesną fryzurę, ale pani Maria nie bywała u fryzjera. Przygląda mi się przez chwilę małymi, ciemnymi oczami. 

Czytaj więcej >>>


Publicystyka

Matka Boża nie nosiła spodni

Matka Boża nie nosiła spodni

Jarosław, 1980 r.

Słyszę dźwięk budzika. Tylko ten dźwięk, bo w domu o siódmej panuję cisza. Ogłuszająca cisza. Żadnych szeptów, żadnych szmerów, żadnego ‘dzień dobry’. To przygnębiające, kiedy nikt na Ciebie rano nie czeka, kiedy budzisz się sam i kiedy jesteś sam.  Wstaję i kładę gołe stopy na zimnej posadzce - to od razu budzi. Myję się i ubieram szybko, bo rano nigdy nie ma czasu, a ten który jest oddaje braciom - Pawłowi i Michałowi. Budzę ich, ubieram, pilnuję. Nie ma czasu na robienie śniadania, nie mówiąc już nawet o zabraniu czegokolwiek do szkoły. Jak sami się o siebie nie zatroszczymy, to nikt tego nie zrobi. Wychodzimy głodni, zresztą jak zawsze.

Czytaj więcej >>>


Publicystyka

Zadra

Zadra

Sprzątała wtedy willę „Wesołą Pchełkę". Gdy przyjechał pociąg i na placu zaczęło robić się tłoczno przerwała swoją pracę i schowała się za firanką, żeby lepiej widzieć co się dzieje. Przez szybę było widać dokładnie, kto tym razem wychodzi na plac. Wysiadali prawie sami bogaci ludzie, głównie Holendrzy. Z megafonów rozstawionych na słupach, na powitanie nowych gości leciał głośno „Radetzky March". Kobiety, mężczyźni i dzieci, zdejmowali płaszcze, paltoty i kapelusze, futrzane kołnierze, torby w kształcie kuferka i walizki podróżne. Za walizkę - numerek. Jak przed spektaklem teatralnym. Walizki i liczny tłum zmieszały się ze sobą. Gdzieniegdzie leżały zapomniane rzeczy. Jedna z kobiet zapomniała dziecka. Przy muzyce potężnej orkiestry dętej, w równym rytmie wraca w stronę wagonu. Trąby grają, a ona krzyczy „Meine Kind!", „Meine Kind!". Za chwilę mocne uderzenie puzonów i zaraz potem aria smyczkowa. Z wagonu wychodzi Karl Frenzel z jej dzieckiem. Trzyma je za nóżkę, jakby nigdy nie trzymał na rękach tak kruchej istoty. Noworodek zaczyna płakać. Płacz nie trwa długo. Leci „Radetzky March". Karol Frenzel z nóżką dziecka w ręku bierze zamach. Roztrzaskuje główkę dziecka o ścianę wagonu. Płacz urywa się. Słychać tylko Straussa i krzyk matki „Meine Kind".

Czytaj więcej >>>


Publicystyka

MIŁOSIERDZIE ALBO STRACH

MIŁOSIERDZIE ALBO STRACH

Co nas najbardziej dziwi w miłosierdziu? Co nas najbardziej gorszy w tym, że ludzie okazują sobie miłość? I dlaczego nie mamy w sobie pewności i zaufania? Dlaczego jest w nas tyle lęku, strachu i bezpodstawnej, wręcz desperackiej krytyki...? - Na te pytania odpowiedzieli nam całkiem nieświadomie Błażej Strzelczyk i Piotr Żyłka.

Czytaj więcej >>>


Publicystyka

BoJack, czyli jak koń pod górkę

BoJack, czyli jak koń pod górkę

Aktor sitcomu z lat 90. nieumiejętnie odnajdujący się w nowej rzeczywistości. Pije sporo alkoholu, uprawia seks bez zobowiązań, wspomina czasy wielkiej sławy. Ciągłe imprezy i mocno zaniżona samoocena powoli go wyniszczają. Brzmi jak materiał na scenariusz? To teraz uważaj... aktor jest koniem. 

Czytaj więcej >>>


<<< [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] >>>

Sonda

Jak często odwiedzasz nasz portal?

Zobacz wszystkie sondy

O portalu

Portal Youthvoice.pl jest tworzony przez młodzież I LO im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu

I LO im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu

Copyright by http://youthvoice.pl - wszelkie prawa zastrzeżone

Aktualności | Szkoły | Galerie | Filmoteka | O nas | Kontakt | eLO RMF | ATOM | RSS | Projekt i wykonanie: Mariusz Kuras, mariushrek[malpa]gmail.com

Valid XHTML 1.0 Transitional Valid CSS! [Valid Atom 1.0] [Valid RSS]