Publicystyka

Wyjazd o 2:00? Mamma mia! - warsztaty w Warszawie czas zacząć

Wyjazd o 2:00? Mamma mia! - warsztaty w Warszawie czas zacząć

Warszawa - to słowo dla każdego ucznia klasy dziennikarskiej znaczy o dużo więcej niż "stolica" i "najważniejsze miasto w Polsce". Dla nas to kulminacja przygód dziennikarskich, które przezywamy na przestrzeni 3 lat. Na najbardziej intensywne warsztaty ze wszystkich wybraliśmy się w dniach 06.- 09.04. Redakcja za redakcją, stacja za stacją, spotkanie za spotkaniem, bez chwili wytchnienia...

Czytaj więcej >>>


Publicystyka

1000 dni na Ziemi

1000 dni na Ziemi

Nigdy wcześniej nie myślałam, jak będzie wyglądał mój tysięczny dzień na Ziemi. Otworzyłam oczy i po mozolnym przeciągnięciu się zerknęłam na zegarek - była 17:14. Jest przyjemnie ciepło, na drzewach gałęzie zaczynają przybierać zielone końcówki a wokoło słychać warkot kosiarek spalinowych. Wiosna. 

Czytaj więcej >>>


Publicystyka

Prima aprilis

Prima aprilis

1 kwietnia w wielu krajach obchodzi się dzień żartów - prima aprilis. „Święto" polega na celowym wprowadzeniu kogoś w błąd, nabieraniu, a także na wzajemnych dowcipach. Tego dnia w mediach pojawiają się różne żartobliwe informacje, które sprawiają, że tysiące ludzi wierzy w coś zupełnie absurdalnego. 

Czytaj więcej >>>


Publicystyka

Wysoko postawiona poprzeczka…

Wysoko postawiona poprzeczka…

Od tygodnia w klasach dziennikarskich panował chaos. Umawianie się z gośćmi, lokalnymi mediami, oraz "współpracownikami". Wszyscy z niecierpliwością oczekiwali na weekendowy przyjazd Michała Tracza, ale jeszcze przed tym wszystko musiało być zapięte na ostatni guzik. Pierwszy zamysł - stworzenie lokalnego serwisu informacyjnego. Szybko okazało się jednak, że pomysłów do realizacji jest zbyt dużo i są one zbyt różnorodne. Wtedy narodził się nowy plan - telewizja śniadaniowa.

Czytaj więcej >>>


Publicystyka

Co z tą ustawą o aborcji we Francji?

Co z tą ustawą o aborcji we Francji?

Ostatnio, ktoś mi coś, że we Francji od lutego nie można mówić źle o aborcji bo grzywna, bo więzienie. Ale jak to? Że w TEJ Francji? Tej demokratycznej? I taka cisza o tym? I nikt nie podnosi głosu?  Coś tu nie trybi, a nawet zgrzyta, więc trzeba poszukać.

Czytaj więcej >>>


Publicystyka

NIEpodległość

NIEpodległość

Warszawa, zatłoczone centrum polskiego życia miliona ludzi, aut i innych środków komunikacyjnych, w których nie ma miejsca dla nikogo. Dzień, jak co dzień warszawskiego marazmu, monotonii i szybkości. Zimny listopadowy dzień. Okno na Wilanowskiej, a za nim jedynie pokryty śniegiem obraz miasteczka. Na kalendarzu czerwona data, „11 LISTOPADA, DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI". W telewizji wszędzie pełno o NIEPODLEGŁOŚCI, ale jakoś inaczej. Słyszę polityków, ministra obrony... Na zegarku dopiero 9:00... W radiu, że dziewięćdziesiąt osiem lat wolności.

Czytaj więcej >>>


Publicystyka

Jutro

Jutro

W kamienicy jest zimno, śmierdzi papierosami i starością. Światła w korytarzu nie ma, więc trzeba iść po ciemku. Po drodze słychać telewizor z jednego z mieszkań, w innym ktoś się kłóci. Podchodzę do ostatnich drzwi. Chwilę nasłuchuję. Cisza. Pukam i po usłyszeniu ochrypłego „Proszę!" od razu wchodzę. I tak nie miałby mi kto otworzyć. Pokój jest brudny, ciemny i zadymiony papierosami. Śmierdzi. Na łóżku w kącie rzuca się w oczy ogromny kołtun siwych włosów. Można by go uznać za nowoczesną fryzurę, ale pani Maria nie bywała u fryzjera. Przygląda mi się przez chwilę małymi, ciemnymi oczami. 

Czytaj więcej >>>


Publicystyka

Matka Boża nie nosiła spodni

Matka Boża nie nosiła spodni

Jarosław, 1980 r.

Słyszę dźwięk budzika. Tylko ten dźwięk, bo w domu o siódmej panuję cisza. Ogłuszająca cisza. Żadnych szeptów, żadnych szmerów, żadnego ‘dzień dobry’. To przygnębiające, kiedy nikt na Ciebie rano nie czeka, kiedy budzisz się sam i kiedy jesteś sam.  Wstaję i kładę gołe stopy na zimnej posadzce - to od razu budzi. Myję się i ubieram szybko, bo rano nigdy nie ma czasu, a ten który jest oddaje braciom - Pawłowi i Michałowi. Budzę ich, ubieram, pilnuję. Nie ma czasu na robienie śniadania, nie mówiąc już nawet o zabraniu czegokolwiek do szkoły. Jak sami się o siebie nie zatroszczymy, to nikt tego nie zrobi. Wychodzimy głodni, zresztą jak zawsze.

Czytaj więcej >>>


<<< [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] >>>

Copyright by http://youthvoice.pl - wszelkie prawa zastrzeżone

Aktualności | Szkoły | Galerie | Filmoteka | O nas | Kontakt | eLO RMF | ATOM | RSS | Projekt i wykonanie: Mariusz Kuras, mariushrek[malpa]gmail.com

Valid XHTML 1.0 Transitional Valid CSS! [Valid Atom 1.0] [Valid RSS]