Publicystyka

Na pożegnanie...

Na pożegnanie...

Pewnego, słonecznego dnia, dokładniej mówiąc 1 września 2014 r., my, młodzi uczniowie klasy dziennikarskiej, po raz pierwszy przekroczyliśmy bramy Kopernika, by udać się na lekcję, do niezapomnianej, jak się potem okaże, szkole. Nadszedł jednak czas, w którym pozostały nam już tylko wspomnienia. Wspomnienia z najwspanialszych 3 lat naszego życia...


Rozdział 1: Nie porywaj się z Motyką na słońce.

 

    W tej klasie poznajesz nie tylko znanych ludzi, ale też samego siebie. Zauważasz, że im bardziej zróżnicowani jesteśmy, tym więcej dowiadujemy się o świecie. Ona otwiera „oczy na świat" na długo przed końcem szkoły. W pierwszej klasie jesteś szarą myszką, w trzeciej już całkowitym ekstrawertykiem. Otwartość innych motywuje do działania. Nikt nikogo nie wyśmiewa, wszyscy są równi.

  Za wszystkie warsztaty, wyjazdy i spotkania dziękuję najbardziej. W I klasie słuchasz dziennikarzy, w drugiej ośmielasz się podnieść rękę a w trzeciej pijesz z nimi piwo. Nieważne, co mówią inni, kiedy liczysz się ty. „Umiesz liczyć? Licz na siebie" powiedziałaby M.. Ja powiem: „Umiecie liczyć? Liczcie razem!". Będąc indywidualistką, spotkałam swoje kompletne przeciwieństwa i stworzyłam z nimi grupę (tak to o Was O. I M.). Wszystkie przedstawienia i eventy przygotowane przez moją klasę. Wychwalane przez wszystkich jasełka czy koncert mikołajkowy. Wspólne próby, setki powtórzeń i klasowa atmosfera. Atmosfera, której będzie mi najbardziej brakowało.

  Dziękuję dwóm wspaniałym opiekunkom klasy. One wiedzą, że to o nich. Pani D. za otwarcie na dziwactwa świata i uczynienie z nich chleba powszedniego. Pamiętam Pani słowa o tym, że nawet najcichsza szara myszka po „dziennikarskiej" zacznie mówić. W moim przypadku prawdziwe. Pani E. za wszystko. Za klasowe akcje, które wymagały wstawiennictwa, za pomoc „w nocy o północy". Za przygotowanie do matury.

  Fajnie było.

 

Rozdział 2: Gdy w pobliżu jest Martyna, chłopcom rzednie zawsze mina

 

   Zawsze jest tak, że kiedy musisz się uczyć, zaczynasz być bardzo kreatywny i potrafisz wymyśleć miliony innych zajęć i czynności, żeby tylko nie wziąć do ręki książki. Matura za tydzień a ja mam dokładnie to samo. Bierze mnie na wspominki. Jak dziś pamiętam kiedy 3 lata temu na Dniach Promocji Szkoły podjęłam decyzję, że pójdę do klasy dziennikarskiej. Nie miałam wtedy pojęcia, że rok później to ja będę zachęcać gimnazjalistów, żeby stali się częścią dziennikarskiej.

    Za co kocham tą klasę? Jak ją będę wspominać? Odpowiedź jest prosta: za wszystko i najlepiej. Ale jak przystało na maturzystę, odpowiedź trzeba uargumentować. Tak więc przede wszystkim cenię tą klasę za atmosferę. Za to, że każdy jest ze sobą zżyty, że na ile to możliwe staramy się sobie pomóc. Ale też za to, że każdy ma swoją opinię, swoje własne zdanie. Nikt tutaj nie jest nijaki, każdy jest indywidualnością. Te różnice poglądów prowadzą często do burzliwych dyskusji, czasem nawet do kłótni. Ale to dobrze. Bardzo dobrze. Klasa dziennikarska pokazała mi też, żeby nauczyć się polegać na sobie. Trzy roczniki tej klasy są jak jedna wielka rodzina i kiedy coś organizujemy, tworzymy, przeżywamy to razem i wiemy, że liczyć możemy tylko na siebie. Skutkiem tego jest, że o naszych klasach zawsze jest głośno, niektórych bardzo to kłuje, ale cóż mamy poradzić? Taki urok tej klasy. No i rzecz najważniejsza: warsztaty dziennikarskie. Z pełną świadomością jestem w stanie powiedzieć, że jesteśmy jedną z niewielu klas w całej Polsce, która ma możliwość zdobyć takie doświadczenie. Ilość dziennikarzy, redakcji i warsztatów jakie mieliśmy jest niezliczona. Dzięki temu uczymy się dziennikarstwa od strony praktycznej, mamy możliwość odbywania staży w redakcjach, ale też sposobność do znalezienia pracy. A najcenniejsze z tego wszystkiego są chyba znajomości z dziennikarzami. To, ile się od nich nauczymy, nie dostaniemy od nikogo innego.

   Wybór tej klasy był jak do tej pory najlepszą decyzją mojego życia i na pewno jeszcze raz wybrałabym tak samo. Mimo, że trzeba było pracować ciężko, wiele artykułów dodać na stronę, wiele swoich własnych napisać, zrealizować różne mniej lub bardziej potrzebne projekty i przebrnąć przez wiele klasowych kłótni to było warto. Podkreślam to: BYŁO WARTO. Warsztatów, praktyk, poznanych ludzi i nabytych umiejętności nikt mi nie odbierze a to jest wszystko to, co najcenniejsze mogłam zabrać dla siebie z tej klasy. Ja żegnam się z państwem (chociaż nie dociera do mnie, że jestem już absolwentką) i życzę powodzenia moim młodszym kolegom. Pracujcie na tę klasę, żeby była jeszcze lepsza!

 

Rozdział 3: Święty Mikołaj

 

   Kiedy przekroczyliśmy mury naszej pięknej, starej, no żeby nie robić zbytniej laurki, to z lekko zniszczonymi schodami wejściowymi, szkoły, byliśmy jeszcze zupełnie nierozgarnięci. Gimnazjalna prostota emanowała z naszych twarzy, a dziecięce buzie wskazywały, że bliżej nam do powiedzenia słowa "pep", zamiast chleb, niż do osiągnięcia dojrzałości. W szkole szybko jednak sprowadzono nas do pionu, powtarzając monotonicznie, przepełnione zgrozą słowo: "matura", na co my rzecz jasna gremialnie odpowiadaliśmy: "za trzy lata!". Jednak widmo nadchodzącej matury ciągle wzrastało. Trudno się dziwić, skoro starsza rocznikowo klasa dziennikarska, gdy tylko kierowana była do nich jakakolwiek prośba, zawsze wykpiwała się "maturą". No cóż. U nas skorych do pracy rąk było nieco więcej. Nie twierdzę od razu, że ręce paliły się wszystkim do roboty, ale przynajmniej co niektórzy, kuszeni wizją dziennikarskiej przyszłości, starali się zdobyć swoje pierwsze doświadczenia. I wtem nadeszła klasa trzecia... Wizja matury, podsycana miernymi wynikami próbnych testów z matematyki, urosła do rozmiarów największego dzieła japońskiej kinematografii, czyli Godzilli. I na tydzień przed maturą, kiedy zamieszczamy ten tekst, nauka do matury zajmuje całe nasze 24 godziny i niszczy plan dnia, niczym wspomniana Godzilla niszczyła Tokio. Antycypuję jednak, że maturę zdamy, a co z tym faktem uczynimy dalej, pozostaje już tylko w naszych rękach, dzieci ukształtowanych przez klasę dziennikarską w I LO im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu. Kierujmy się zatem słowami Steve'a Jobsa: "jedynym sposobem by dokonać czegoś wielkiego jest kochać to co się robi". Żartowałem. Po Brexicie już nawet w Anglii nie będzie pracy dla bezrobotnych Polaków-humanistów.

 

Rozdział 4:Ale Ale Aleksandra (Łania)

 

  Przecież to było wczoraj... Wielka sala gimnastyczna przepełniona ludźmi, którzy przyszli tu w jednym celu - opuścić mury tego budynku z pełnym bagażem doświadczeń i głową napełnioną wiedzą. Co dalej? Sala trzynaście. Obce twarze, za biurkiem miła Pani. Ten przerażający strach. Co to będzie? Czy sprostamy wszystkim wymaganiom liceum bez większych trudności? Wtedy to graniczyło z cudem, abym odnalazła siebie w tych grubych ścianach. A jednak. Te grube ściany stały się dla mnie drugim domem. A w domu lubi się spędzać czas. W sali trzynaście, czy dziewiętnaście, też lubiłam. A więc czy mogę powiedzieć, że I Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu stało się moim drugim domem? Zdecydowanie tak. Dzieli mnie niespełna kilkanaście godzin, jak znów stanę na tej wielkiej sali gimnastycznej. Teraz już mi nieobcej. Stanę jako maturzystka z wielkim bagażem doświadczeń (nota redakcyjna: tekst był pisany w przededniu zakończenia roku szkolnego). Skończę tę szkołę z wiedzą przelaną mi przez wielu wspaniałych nauczycieli. Stanę pośród ludzi, którzy są mi już bardzo dobrze znani. Otoczą mnie ludzie z którymi spędziłam piękne trzy lata, choć minęło to jak jeden dzień.

 

Rozdział 5: Nie wyleci Sikorka z pustego worka

 

  Chyba każdy z nas pamięta jak to się stało że trafił tu, gdzie teraz jest. W moim przypadku innych opcji nie było - wiedziałam, że Kopernik to będzie taki mój Hogwart (i wcale nie chodzi tylko o wygląd, choć trzeba przyznać, że nawet sufit robi wrażenie!). Kiedy tylko pierwszy raz potknęłam się na schodach rano w drodze do 13stki, wiedziałam że to moje miejsce i właśnie tu chcę być. Klasa dziennikarska też była oczywistym wyborem; ludzie w trakcie promocji byli otwarci, emanowała od nich pozytywna energia i już wiedziałam, że wśród nich się odnajdę.

  Gdybym powiedziała, że byliśmy zgarną klasą, to bym skłamała. Były momenty kiedy byliśmy mocno podzieleni, a od rzucania w siebie drożdżówkami ze sklepiku powstrzymywał nas jedynie fakt że są tak dobre. Jednak teraz, gdy kończymy szkołę uważam, że po prostu musieliśmy dojrzeć. Wiele razem przeszliśmy, wiele zobaczyliśmy, często zostawaliśmy sami gdy cała reszta umywała ręce; zawsze jednak kończyliśmy jako zwycięzcy. Mimo że wszyscy mają nas za bandę zarozumialców, uważam że drugiej takiej klasy nie ma, a złe opinie o nas krążą, bo ludzie nie lubią tego, czego nie rozumieją. Bo wiecie jak jest. Z prądem rzeki płyną tylko zdechłe ryby. Może nie ugramy na maturze 100% z matematyki, ale za to nie straciliśmy najlepszego czasu na ostre zakuwanie - bo życie to kuchenka. Trzeba gotować na wszystkich czterech palnikach.

 

Rozdział 6: Przyjdzie święta Weronika - zniesie jajko kaczka dzika

 

  Mówi się, że pierwszych spotkań się nie zapomina. To prawda. Loża szyderców powstała przez przypadek. Składowa czterech różniących się od siebie o trzysta sześćdziesiąt stopni dziewczyn. Jedna usiadła obok,  bo kojarzyła poprzednie dwie z gimnazjum. Kolejna, bo spóźniła się, a w ostatnim rzędzie po lewej było jeszcze wolne miejsce. Ta czwórka przeżywała wszystko razem. Dzisiaj ten nowotworek, po trzech latach rozchodzi się w zupełnie różne strony. Każda będzie żyła swoim życiem. Ale to dobrze. Za iks igrek lat zrobią z nami tak, jak z Suicide Squad. Cztery najgorsze będą ratować świat!

  Mimo, że trafiłam do dziennikarskiej przez przypadek, to opuszczam ją z bagażem doświadczeń. Wiem, że chcę pisać, wiem co chcę pisać, a przede wszystkim cieszę się, że na swojej drodze spotkałam tyle otwartości i możliwości nowych wrażeń. Gdy swoje przemówienie na zaprzysiężeniu wygłaszał Andrzej Duda siedziałam przy kompie na stażu w Onecie. Pamiętam też półprzezroczysty balkon w siedzibie Wyborczej Wideo i słowa skierowane do znajomej: „k***a, jak dostaniemy ten staż, to golę się na łyso".

 

Dodaj do Facebooka! Pochwal sie na Naszej-Klasie! Zmien opis w Gadu-Gadu! (od wersji 8.0)

Dodaj swój komentarz!

Copyright by http://youthvoice.pl - wszelkie prawa zastrzeżone

Aktualności | Szkoły | Galerie | Filmoteka | O nas | Kontakt | eLO RMF | ATOM | RSS | Projekt i wykonanie: Mariusz Kuras, mariushrek[malpa]gmail.com

Valid XHTML 1.0 Transitional Valid CSS! [Valid Atom 1.0] [Valid RSS]