Publicystyka

Przepraszam, ile tego chrzanu w chrzanie?

Przepraszam, ile tego chrzanu w chrzanie?

Nowy Rok postraszył nas wszystkich podwyżką VAT-u. Tyle było o niej w mediach i na ustach ludzi-,, że to o północy ceny pójdą w górę'',,,że tylko pieniądze brali by od ludzi '' itp. Szwędając się między półkami w supermarkecie, nie widzę jednak przestraszonych min klientów. Ba, nawet rzekłabym, że koszyki to mają oni jeszcze bardziej pełne, niżeli przedtem. I nikt, zupełnie nikt, nie przejmuje się ową przerażającą podwyżką. Kiedy docieram do półki, na którym stoi chrzan (a nie łatwo go było znaleźć). Staje przed jeszcze większym dylematem. Czy wziąć mam tarty, staropolski, żurawinowy czy o smaku cytrynowym, czy może w ogóle wziąć najtańszy. W tej samej chwili moja kolacja wisi już na włosku. Bo jak wezmę tarty, to stwierdzę, że łowicki mógłby być lepszy. Ot, mój codzienny dylemat. Biorę więc jakikolwiek i wracam do domu.

 

Mijając ludzi z pełnymi torbami sklepowych „pyszności", zastanawiam się jak łatwo im to przychodzi. Tak robić zakupy w dzisiejszych czasach to (dla mnie) nie lada sztuka. Mamy przecież wszystkiego, aż nadto, a wracając do domu, uczucie, że nic takiego się nie kupiło. Taka jest prawda i vice versa. Bo kup jakiekolwiek, wybierz jakiekolwiek, jakiekolwiek, byle najtańsze. Więc to co przywieziemy jest „jakiekolwiek". I to co później zjadamy także. Mam zatem wyrzuty sumienia, kiedy stawiam mój chrzan na kuchennym stole. Oglądam go z prawej i lewej, czytam skład. „Staropolski". Dobry. Kiedyś w końcu, to było jedzenie. Chociaż w sklepach nic nie było. Jak rzucili kiełbasą, to trzeba było po nią stać jeszcze w kolejce, chociaż niewidomo było czy się ją jednak dostanie. Ale kiedyś było dobre jedzenie. Każdy tak mówi.

 

Otwieram stare zeszyty mojej mamy. Wypieki, sałatki, chrzan.. ?! I nagle dochodzi do mnie, tzw. cywilizowanego człowieka XXI wieku, że chrzan też można zrobić. Że oni go robią, gdzieś tam w fabryce, za siódmą rzeką. Tylko nie wiadomo ile tego chrzanu, w chrzanie. I czy jego rekomendacje i medale „Laureat Konsumenta" prawdziwe.

 

Wychodzę zatem do warzywniaka. Kupuję co trzeba i wracam do domku. Kiedy trę na tarce warzywa, myślę o smakach mojego dzieciństwa. Miałam szczęście, w domu co niedziela był placek, rogaliki. Nie to jednak nie daje mi spokoju. Kiedy mój chrzan już prawie gotowy i mam sięgać po chleb, wiem. To za nim tak tęsknię. Chleb mojej mamy, cieplutki, prosto z piekarnika, z chrupiącą skórką. Nie żadna tam, nadmuchana bułka. Do tego masełko i szyneczka od babci. To nie było jakiekolwiek.

 

Dziś mamy wszystko, aż nadto. W koszykach, w domach i w brzuchach. Nie wiemy co bierzemy, co jemy, co dajemy własnym dzieciom. Może warto zatem powrócić do starych babcinych przepisów i sprawić sobie prawdziwą ucztę. Zwłaszcza, że wszystko nam drożeje.  Dziś już nie zdążę upiec tego chleba, ale jutro..

 

Smoliniec Klaudia

 

 

Dodaj do Facebooka! Pochwal sie na Naszej-Klasie! Zmien opis w Gadu-Gadu! (od wersji 8.0)

Dodaj swój komentarz!

Zobacz archiwalne komentarze

Sonda

Jak często odwiedzasz nasz portal?

Zobacz wszystkie sondy

O portalu

Portal Youthvoice.pl jest tworzony przez młodzież I LO im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu

I LO im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu

Copyright by http://youthvoice.pl - wszelkie prawa zastrzeżone

Aktualności | Szkoły | Galerie | Filmoteka | O nas | Kontakt | eLO RMF | ATOM | RSS | Projekt i wykonanie: Mariusz Kuras, mariushrek[malpa]gmail.com

Valid XHTML 1.0 Transitional Valid CSS! [Valid Atom 1.0] [Valid RSS]