
Czy potraficie sobie wyobrazić
miejskie zabudowania jako tor przeszkód, z których każdą da się pokonać w
efektywny, a przy tym widowiskowy i miły dla oka sposób? Albo mnóstwo
ścian i podłóg okrytych ciężkimi
materacami tylko po to, by w razie upadku po prostu się nie zabić? Ja do
niedawna tego nie umiałam. Ale Sławek, Mateusz i Dominik uprawiający ten sport
przekonują, że mój punkt widzenia zdezaktualizował się dawno temu.
Życie dzięki technice
Choć na pierwszy rzut oka uprawiający
ten sport młodzi ludzie wyglądają tak, jakby w pośpiechu uciekali przed
goniącym ich policjantem, to w rzeczywistości jest całkiem inaczej. Każdy ruch,
skok, obrót czy upadek jest starannie wytrenowany i pochodzi z szerokiego wachlarza
stosowanych figur podstawowych. Mają one nawet swoje nazwy, takie jak:
backflip, frontflip, rayden, aerial czy gainer. Poszczególne triki naszych
skoczków maja także swoje nazwy własne, ot choćby np. down monkey wallflip i
wiele, wiele innych budzących (ich zdaniem) kontrowersje.
Zapytani o swój codzienny trening
zgodnie razem odpowiadają: - Najważniejsza jest rozgrzewka! - mówią. Istotne
jest, by rozgrzać wszystkie mięśnie i porządnie się porozciągać. Dalej schemat
jest bardzo prosty: kilka przewrotów, salt, chodzenie na rękach, aż w końcu
przychodzi pora na najważniejsze, czyli wszelkie pozostałe trudne elementy,
triki. Od czasu do czasu ważna jest tzw. „burza mózgów", czyli nowe pomysły,
techniki. Każdy kolejny motyw to okazja do zaprezentowania się, co za tym idzie
opublikowanie tego w mediach internetowych i świadomość pozostania wzorem dla
innych światowej sławy traceurów.
Poza barierą strachu
Chyba coraz trudniej doszukać się
takiej bariery w tym, co robią. Z dnia na dzień miłujący wolność i przestrzeń
chłopak, musi odnaleźć się w betonowej dżungli. A że jego ulubioną
dotychczasową rozrywką było szybkie przemieszczanie się przy zastosowaniu
maksymalnej ilości figur akrobatycznych, zatem dachy, poręcze, ściany, drążki,
schody i balkony - to dla niego chleb powszedni.
- To tylko kwestia przełamania
się -twierdzą. - Na świeżym powietrzu czujesz wolność i ogranicza cię tylko
twoja wyobraźnia, na sali zaś musimy się wykazać kreatywnością".
Zastrzyk adrenaliny, związane z
tym emocje, doznania przed, w trakcie i po skoku powodują, że jeśli ktoś
chociaż raz przekroczył tę granicę strachu, nie może potem zrezygnować z
uprawiania tej dyscypliny, choć sami zainteresowani nie traktują tego co robią
w kategoriach sportowych, lecz jako sposób na życie. W końcu jak mawiał
Arystoteles: "Ten człowiek jest wolny, który żyje dla siebie, a nie dla
innych".
Czy obowiązuje ich grawitacja?
- Niestety tak - odpowiadają bez
zastanowienia - ale staramy się naginać jej prawa do granic możliwości. Fakt
faktem, sala to nic innego jak jeden pudełkowaty kształt, prosta podłoga i
ściany pod kątem prostym, zatem „wylądować kiedyś trzeba".
Szybko, sprawnie i
efektywnie
Sztuka wykorzystywania wszystkich
napotkanych na drodze chłopców przeszkód do wykonywania jak najbardziej
efektownych skoków i akrobacji, wiąże się z analizą każdej przeszkody i
możliwości jej pokonania tak, by uniknąć kontuzji. Nie zmienia to jednak faktu,
że uprawianie parkouru czy freerunningu wymaga nie byle jakiej kondycji i sprawności
fizycznej, przy czym duży nacisk kładzie na płynność, szybkość, estetykę i
oryginalność. Skoki z dachu na dach, czy sprawne pokonywanie ogrodzeń przy
jednoczesnym wykonywaniu salt, obrotów i odbić, muszą robić wrażenie nawet na
tych, którzy uważają ten sport za dziwactwo.
I choć niektórzy twierdzą że tego
typu rozrywki nie mogą pozostać bez wpływu na organizm angażujących się w nie
zapaleńców, zastępy profesjonalnych skoczków szybko rosną.
Magda Mazur
Dodaj swój komentarz!
Ostatnie 15 komentarzy
widziałem Mateusza ostatnio jak się na placu zabaw, w lokomotywie rozgrzewał :D
Działy aktualności
|
Wyszukiwarka |
Ostatnie w filmotece
Ostatnie w galerii
|
Sonda Jak często odwiedzasz nasz portal? |
Tech - nowinki