
Od soboty reprezentacja polskich siatkarzy wraz z 23 drużynami narodowymi rozpoczęła zmagania w XVII edycji Mistrzostw Świata rozgrywanych we Włoszech. Eksperci twierdzą jednomyślnie, że tegoroczny czempionat jest najsilniej obsadzonym w jego historii, a faworytów do medali nie brakuje.
Nasi zawodnicy spotkania w ramach I fazy grupowej rozgrywali w Trieście, gdzie ich rywalami byli Kanadyjczycy, Niemcy oraz Serbowie (grupa F). Już w pierwszym sobotnim spotkaniu Polacy chwycili wiatr w żagle i bez problemu wygrali je 3:0 (25:22, 25:21, 25:13). Najlepiej punktującym zawodnikiem był Bartosz Kurek, który zdobył 19 punktów. Kolejne spotkanie rozgrywane z naszymi zachodnimi sąsiadami dostarczyło nie lada emocji. Ostatecznie zakończyło się na korzyść biało-czerwonych dopiero po tie-breaku (3:2 25:20, 21:25, 25:22, 22:25, 15:13). Również w tym meczu najwięcej „oczek" (24) na swoim koncie zapisał Kurek. Ostatnim, decydującym o kolejności miejsc w grupie był pojedynek z Serbią, w którym nasi reprezentanci idąc za ciosem zwyciężyli 3:1 (25:19, 25:18, 21:25, 25:23). Tym samym Polacy z kompletem zwycięstw awansowali do grupy N, nazywanej nie bez powodu również grupą śmierci, której mecze będą rozgrywane w Anconie. Rywalami w niej będą medaliści poprzednich mistrzostw (Japonia 2006 r.): obrońca tytułu - Brazylia (czwartek godz. 21.00), brązowy medalista - Bułgaria (piątek godz. 17.00).
Rzadko się zdarza, by tak silne zespoły spotkały się już w II fazie. Spowodowane jest to dość dziwnym systemem rozgrywek, krytykowanym przez ekspertów oraz samych zawodnik
ów. Pozwala on na wcześniejsze kalkulacje i grę wbrew zasadom fair play.
Mimo to nasi zawodnicy zgodnie uważają za najważniejszą grę w sportowym duchu oraz podkreślają, że aby zostać mistrzem trzeba wygrać z każdym przeciwnikiem, dlatego do spotkania z Brazylią podchodzą w pełni skoncentrowani i pewni swych umiejętności siatkarskich.
Jak do tej pory trener reprezentacji Polski może być zadowolony z dyspozycji prezentowanej przez jego podopiecznych, którzy dzięki znakomitej postawie na boisku zajmują również wysokie lokaty w klasyfikacjach indywidualnych. Na szczególne wyróżnienie zasługuje „rzeszowski jedynak" w kadrze - Krzysztof Ignaczak, który dzięki wysokiej skuteczności przyjęcia, oraz widowiskowej grze w obronie, plasuje się w czołówce najlepiej broniących (2) najlepszych libero(1).Warto również dodać, że naszym „Orłom" towarzyszy licząca około 3,5 tysiąca grupa kibiców, która swoim dopingiem oczarowała świat siatkarski.
Nam nie pozostaje nic innego, jak kibicować Polakom i liczyć na medalowy powrót do kraju.
Dodaj swój komentarz!
Działy aktualności
|
Ostatnie newsy |
Wyszukiwarka |
Ostatnie w filmotece
Ostatnie w galerii
|
Sonda Jak często odwiedzasz nasz portal? |
Tech - nowinki