Wywiady

Obudź się weno!

Obudź się weno!

YouthVoice: Na początek standardowe pytanie: Jak to się wszystko zaczęło?

Repo: Jak się zaczęło? (śmiech) To się zaczęło w ’97. Założyłem z kolegą zespół, takim Stefkiem, B20AK. Było to nagrywanie z dwóch magnetofonów - na jednym leciał podkład, nagrywaliśmy w piwnicy. Potem była Strefa JB, było tam kilka osób zaprzyjaźnionych, też pisaliśmy teksty, rapowaliśmy… Z tego wykruszyła się część i został Olo, czyli Szum, Bary i ja. Zaczęło się Tpaz, czyli „Treść prawdziwa aż za”. Czasami pisaliśmy aż ZA gorzką prawdę. My z Barym na mikrofonie, Szum robił podkłady. Jako pierwszy w Jarosławiu ciął sample z winyli itd. To był początek. W 2000 roku zrobiliśmy pierwszą płytę: „Próba mikrofonu”. Ona de facto nie miała ujrzeć światła dziennego, miała być tylko dla znajomych, ale się rozeszła.

Płyta została ciepło przyjęta przez ludzi. Zaczęliśmy organizować koncerty w mieście, wcześniej tego nie było. Pierwszy koncert, nielegalnie, zrobiliśmy na przystani nad Sanem. Nie było prawie w ogóle plakatów, a ludzie z każdego osiedla przyszli i było bardzo fajnie.

YV: Jak to wyszło?

R: Był to dość hardkorowy koncert. Kiedy wyszedłem na scenę byłem stremowany, ale po pierwszych taktach, jak zacząłem nawijać pierwszą zwrotkę i ludzie zaczęli ze mną, poczułem taką energię… Wszyscy byliśmy zjednoczeni.

Zaczęliśmy też pracować nad nową płytą „Od wtedy do teraz”, wyszła w 2001. Szum dalej robił bity, wystąpił gościnnie Aspekt i nasz ziomek Masywny. Wszystko było bardziej dopracowane, brzmiało spójniej. Zapraszano nas do Przeworska, Stalowej Woli. W Jarosławiu graliśmy praktycznie co weekend. Globus jeszcze nie był w naszej ekipie, ale pojawiał się na scenie, jako wolnostylowiec.

Globus: Ja po prostu robiłem swoje. Gdzieś w 1999 roku z kolegą z klasy stwierdziliśmy, że jest boom na hiphop- każdy coś robi w tym kierunku; jedni malowali - byli graficiarzami, drudzy zajmowali się rymowaniem. W 2000 założyliśmy NT (Niewielkie Tereny). W międzyczasie rozpadło się Tpaz, Repo tworzył sam. My nagrywaliśmy w pokoju, który miał psa, więc w połowie kawałków było słychać szczekanie. W 2001 nagraliśmy kasetę- były to spontaniczne nagrywki, tak zwane kolanówy. Rok później poznałem CMRa - Chmurę i założyliśmy kolektyw Wahadło. Zaczęliśmy robić, jak dla nas, profesjonalną płytę. W 2003 powstał krążek „Ewolucja toczenia z wysokiego punktu widzenia”. Płyty sprzedawały się w Skate Shopie i wśród znajomych. CMR się wykruszył z Wahadła i wtedy zająłem się produkcją bitów. W 2005 roku wydałem pierwszy w tych rejonach Instrumental, jak np. Dj Shadow.

YV: Czyli nie było tak, że ktoś wam pomagał?

G: Nie można tak do końca powiedzieć. Na początku, kiedy zaczynałem pisać, pomógł mi Repo, dając podkłady. O podkład było bardzo trudno. Nie mieliśmy koneksji, kontaktów. Mało kto miał Internet. Dziś wygląda to całkiem inaczej.

YV: No dobra… Globus wspomniał o 2005, czyli zbliżamy się już do Wake Up Adina.

R: Wcześniej był jeszcze projekt z Korzeniem - 2029. Poznałem go na jednym z koncertów. Robi świetne funkowe bity. To na ten czas było świeże, inne. Tworzyliśmy dla siebie, żeby nam się to podobało. Bo żeby zrobić coś dobrze, musi ci się to najpierw podobać. Gdy robisz pod siebie to już komercja.

YV: Przejdźmy do Wake Up Adina. Co oznacza ta nazwa?

G: Geneza tej nazwy to jeszcze 2005 rok, kiedy zrobiłem bit, na którym kobieta śpiewała właśnie te słowa. Znajomy zaczął mnie tak nazywać. Zacząłem wtedy już grać z Repem i Korzeniem, zaprzyjaźniliśmy się. Wtedy stworzyliśmy taki można powiedzieć kolektyw. No i Wake Up Adina. Dla nas Adina jest weną, tą kobietą, która motywuje do działania. I właśnie „Wake Up Adina” - „Obudź się weno”.

R: To jest jak pasja. Po 2029 wypaliłem się, nie umiałem napisać tekstu. Brakowało mi tej weny, Adiny. Na nowej płycie mam kawałek „(…) Wake up, obudź się Adina, popatrz na zegarek, która jest godzina (…)”. Wy też możecie sobie mówić „Wake Up Adina”. Zajmujcie się tym co kochacie, nie patrzcie na innych.

YV: Jakie macie osiągnięcia dzięki waszej Adinie? Słyszałyśmy, że Globus dostał wyróżnienie na Wielkiej Bitwie Warszawskiej.

G: To było jeszcze gdy byłem w powijakach. Rymowanie wolnostylowe to moje hobby. Co do największych osiągnięć… Wierzę, że największe osiągnięcia dopiero przede mną. Oczywiście największym osiągnięciem jest to, jakich ludzi spotkałem na swojej drodze, z jakimi mogę współtworzyć. Dużym osiągnięciem jest ostatnia płyta. Jestem z niej dumny. Na tej płycie zamknąłem pewien etap swojego życia i idę dalej do przodu. Następnym krokiem będzie projekt Wake Up Adina. Chciałbym, żebyśmy wszyscy spotkali się na tej płycie i zrobili to razem. Tak naprawdę to największym osiągnięciem mojego życia jest to, że mam hiphop, robię to, co kocham i mam swoją pasję.

R: Dla mnie, największe osiągnięcie to to, że robię co chcę, jestem w tym konsekwentny. Dużo ludzi to zauważa i mówi mi „Repo, ty w ogóle się nie zmieniasz!”. Dużo ludzi poodpadało, poddali się, a ja robię to, co kocham, to co jest dla mnie najważniejsze. To jest moje życie. Hiphop to nie jest slogan, bo dla wielu ludzi to szerokie spodnie i malowanie na ścianach. Hiphop masz po prostu w sobie, dojrzewasz w nim, a on dojrzewa w tobie.

G: To jedna wielka miłość, niekończąca się opowieść.

YV: I zawsze tak było?

G: To jest tak, że kiedyś jako dzieciaki, często zbutowane, pokochaliśmy hiphop. Wiem, że gdyby to była tylko oznaka buntu, ta pasja zniknęłaby po osiągnięciu pewnej dojrzałości. Ale to pozwalało nam poznać siebie. Teraz spłacamy dług, odwdzięczamy się, wracamy do korzeni, organizujemy różne hiphop jamy na ulicach.

R: Bo jeśli nie my, to kto to zrobi?

G: No tak, zabieramy kolumny i zbieramy ludzi z pasją. Są ludzie, którzy tańczą breakdance, ale też tacy, którzy jeżdżą na rolkach. Są raperzy, którzy rymują na określony temat. Bawimy się, pokazujemy ludziom, że każdy może przyjść i zrobić coś fajnego.

YV: Czyli wiemy już, że można was spotkać na jamach, zobaczyć na koncertach. Słyszałyśmy też, że supportowaliście takich artystów jak Pezet, Gural, czy Molesta.

R: No tak, gdy gramy jakiś koncert, przeważnie podłączają nas do kogoś.

G: Z czasem stajemy się coraz lepsi i granica między nami się zaciera. Oczywiście mamy do nich wielki szacunek.

YV: Bez problemu zgodziliście się na wywiad z nami, macie swoje koszulki, wasze kawałki i teledyski można znaleźć w sieci. To znaczy, że się promujecie…

G: Nie siebie, a swoją muzykę.

YV: O co właściwie w tym wszystkim chodzi? O to żeby ją wypromować, a potem oglądać swoje teledyski na MTV i iść na niewygodny fotel do Wojewódzkiego?

G: Tak, jeżeli będziemy rozmawiać sensownie o naszej muzyce. Chcemy, żeby muzyka była taka, jaką my widzimy, a nie jaką dyktują nam słupki, kiedy koleś z wytwórni mówi „Musicie zrobić taki materiał, który się sprzeda”, a wtedy wychodzi płyta, dwadzieścia kawałków o miłości do Marzeny, wiecie o co chodzi… (śmiech).

R: Wszystko ogarniamy sami, już 10 lat. Nie doczekałem się teledysku, więc zrobiłem go sam. Wiecie jak się nauczyłem robić teledyski? Poprzez oglądanie amerykańskich klipów. To jest promocja, ludzie interesują się naszą twórczością. Zależy mi na tym, żeby ta muzyka docierała jak najdalej.

YV: Kiedy możemy się spodziewać nowej płyty?

R: Myślę, że już za dwa miesiące. Zastanawiamy się nad wydaniem tego własnym sumptem, bo wiemy, że nikt tego lepiej nie zrobi od nas. A więc będzie nowa płyta! Będę na niej nawet śpiewał, naprawdę (śmiech)! Będzie śmiesznie, żeby wszyscy mieli uśmiechy na twarzach.

YV: Skoro jesteśmy już w przyszłości, to może coś o planach. Jakie plany na dzisiaj?

G: Na dziś? Mieliśmy w planach jechać na grilla, ale pogoda się zepsuła, więc pewnie zostaniemy w naszym kochanym mieście.

YV: Przyszły rok?

G: Zdecydowanie płyta wytłoczona w wosku. Winyl to moje największe marzenie.

YV: A za dwadzieścia lat?

G: Za dwadzieścia lat będę pisał do Łukasza z rajskiego archipelagu, a co będę pisał? Nie wiem, ale on na pewno będzie siedział obok mnie (śmiech).

R: No nie, ja aż tak nie wybiegam w przyszłość, ale na pewno będziemy dalej kochać hiphop, spotykać się, rozmawiać ze sobą.

YV: Wróćmy jeszcze na chwilę do teraźniejszości. Gdzie was można znaleźć?

R: W „sieci zła”, czyli w Internecie. Adresy: www.myspace.com/wakeupadinacrew www.youtube.com/WakeUpAdina

Wkrótce pojawi się teledysk promujący płytę na bitach Globusa. Będzie to powrót do lat ’90, będzie ciekawie i niekonwencjonalnie. Co do gości- będzie Eskaubei, Mista Łyda. Będzie to edycja dwupłytowa: na jednej cały album, a na drugiej (DVD) będą teledyski, fragmenty koncertów i ciekawostki niezamieszczone w Internecie. Mixtape na amerykańskich bitach.

YV: W takim razie nie możemy się doczekać.

G i R: No to pozdrowienia. Kupujcie polskie winyle, wspierajcie polski, prawdziwy rap. A tak naprawdę, pozdrawiamy wszystkich fanów prawdziwego hiphopu. Jeśli macie jakieś zajawki, kultywujcie je… i do zobaczenia na jamach. Kochajcie się, szanujcie się… Bądźcie pozytywnie nastawieni do życia, obudźcie swoją Adinę. Róbmy coś, żeby ten świat był piękniejszy. Pozdrowienia dla wszystkich członków Wake Up Adiny.

YV: Tym optymistycznym akcentem kończymy. Bardzo dziękujemy Wam za przesłanie pozytywnej energii, czekamy na nową płytę… i życzymy, żeby nie opuściła was Adina.

Rozmawiały: Dagmara Mazur, Magda Taranowicz

Dodaj do Facebooka! Pochwal sie na Naszej-Klasie! Zmien opis w Gadu-Gadu! (od wersji 8.0)

Dodaj swój komentarz!

Autor (wymagane):


Treść:



Ostatnie 15 komentarzy

online

czemu nie:)

Emil

Dobry hip hop robią 5

Halun

Dobry wywiad, Piona dla pionierów rapu na podkarpaciu !!

Sonda

Jak często odwiedzasz nasz portal?

Zobacz wszystkie sondy

O portalu

Portal Youthvoice.pl jest tworzony przez młodzież I LO im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu

I LO im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu

Copyright by http://youthvoice.pl - wszelkie prawa zastrzeżone

Aktualności | Szkoły | Galerie | Filmoteka | O nas | Kontakt | eLO RMF | ATOM | RSS | Projekt i wykonanie: Mariusz Kuras, mariushrek[malpa]gmail.com

Valid XHTML 1.0 Transitional Valid CSS! [Valid Atom 1.0] [Valid RSS]