Wywiady

Zbyt mało by żyć, za wiele by odejść…

Zbyt mało by żyć, za wiele by odejść…

Orzechowce. Mała miejscowość pod Przemyślem. Nie ma w niej teatru, kina, muzeum czy nawet supermarketu, wiec dlaczego słyszała o niej połowa Polaków? Bowiem to tu znajduje się schronisko określone przez reporterkę Polsatu jako obóz przetrwania.

 

"Prawdziwa gehenna”, „skandal”, „prowizoryczne budy bez ocieplenia i zadaszenia”,„zwierzęta skazane na wegetację”, „unoszący się w powietrzu fetor”, „psi lament’’, „obóz zagłady dla zwierząt”, „obskurna rudera” -tak trzy lata temu panujące tam warunki opisywała Eliza Tokarczyk w „Interwencji”. Czy przez te lata coś się zmieniło? Czy wywalczono lepszy byt dla zwierząt? Czy psy dalej gnieżdżą się w prowizorycznych budach? Specjalnie dla Was udałyśmy się do schroniska i przeprowadziłyśmy wywiad z Arturem Bąkiem, kierownikiem schroniska.

 

Trzy lata temu powstał nieprzychylny dla schroniska reportaż wyświetlony na antenie Telewizji Polsat w programie Interwencja. Czy pana zdaniem był on obiektywny?

Ja chciałbym zapomnieć o tym co było, a skupić się na tym co jest i co może być. 

Ten reportaż był nieobiektywny i przerysowany. Poza tym od tamtego czasu w schronisku

zaszło wiele korzystnych zmian. 

 

Co wpłynęło na tak znaczną poprawę warunków w tak krótkim czasie?

Przede wszystkim to, że Urząd Miasta w Przemyślu uchwalił schronisko jednostką budżetową. Co za tym idzie zwiększono finanse na schronisko.

 

Czym najczęściej uzasadniają swoją decyzję osoby oddające zwierzaka do schroniska?

My nie bierzemy od ludzi zwierząt. Zawsze mówię- to jest schronisko dla bezdomnych zwierząt, a nie dla tych, które znudziły się właścicielowi. Oczywiście zdarza się, że ktoś dzwoni z prośbą o odebranie zwierzaka.  Np. wczoraj dzwonił mężczyzna chcący oddać labradora. Pytam- czemu? –Bo jest już za duży …  Oddawać psy chcą najczęściej osoby z wiosek. Głównie dlatego, że nie szczekają, zagryzają kury.  Ale zdarzają się jeszcze bardziej absurdalne sytuacje. Parę lat temu ktoś chciał oddać psa, ponieważ wytarzał się w padlinie..

 

Istnieje stereotyp, że zwierzęta w schroniskach są po pewnym czasie po prostu usypiane. Jak to wygląda w rzeczywistości?

Nie ma u nas eutanazji. Każde schronisko ma własny regulamin, ale przepisy są ogólne. My co chwilę mamy jakąś kontrolę. Nie ma usypiania zwierząt starych, nie ma usypiania zwierząt chorych. Najpierw próbujemy je leczyć. Oczywiście, eutanazje były, ale zawsze najpierw jest próba leczenia.  Dzisiaj jadę do Przemyśla, do psa, którego zawiozłem tam wczoraj z powodu chorych nerek.  Miesiąc temu miał jeden atak, teraz drugi. Ale podejmujemy kolejne próby.

 

Czy z powstaniem schroniska wiąże się jakaś szczególna historia?

Tak. To było jakieś 18 lat temu. Nie istniało schronisko w Przemyślu, więc pewna pani wraz ze swoim mężem gromadziła psy we własnym mieszkaniu. Doszło do sytuacji, że w 6 pokojach było około osiemdziesięciu psów.  Po jakimś czasie zaczęły się protesty sąsiadów.  Były próby uśpienia zwierząt.  Na szczęście istniała już ustawa o ich ochronie i nie można było tego zrobić. I wtedy Urząd Miasta postanowił wziąć sprawę w swoje ręce. Zakupiono teren w Orzechowcach, gdzie przesiedlono małżeństwo wraz z wszystkimi psami.  Po jakimś czasie wrócili oni do swojego mieszkania i historia zatoczyła koło.  Ta pani już nie żyje, zmarła na ostatnich wakacjach, ale mąż kontynuuje „działalność”.  Niedawno znów brałem od niego zwierzęta- ma ich jeszcze dziesięć.

 

Przeglądając państwa stronę internetową natknęłyśmy się na wzruszający tekst o Balbince, suczce, którą straż miejska przywiozła tu z Jarosławia. Mógłby pan na koniec podzielić się z nami jej historią?

Tak.  Balbina trafiła do nas po tym, jak jej właściciel został osadzony w zakładzie psychiatrycznym. Nie było więc mowy o jej powrocie do domu.  Jednak wierność i oddanie zwyciężyły, bo po paru dniach uciekła- nie mam pojęcia w jaki sposób. Pokonała prawie 20 km, żeby wrócić do Jarosławia. Udało się, jednak nikt tam na nią nie czekał.  Po trzech tygodniach Jarosławska Straż Miejska znów przywiozła ją do schroniska.  Na początku była bardzo smutna, wciąż siedziała skulona za budą.  Teraz już się otworzyła, jest normalna, wesoła, bawi się z ludźmi i czeka na nowego właściciela.

 

Dziękujemy za rozmowę.

Dziękuję.

 

Wywiad przeprowadziły

Patrycja Wieczorkiewicz & Ewelina Kołodziej

Dodaj do Facebooka! Pochwal sie na Naszej-Klasie! Zmien opis w Gadu-Gadu! (od wersji 8.0)

Dodaj swój komentarz!

Zobacz archiwalne komentarze

Sonda

Jak często odwiedzasz nasz portal?

Zobacz wszystkie sondy

O portalu

Portal Youthvoice.pl jest tworzony przez młodzież I LO im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu

I LO im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu

Copyright by http://youthvoice.pl - wszelkie prawa zastrzeżone

Aktualności | Szkoły | Galerie | Filmoteka | O nas | Kontakt | eLO RMF | ATOM | RSS | Projekt i wykonanie: Mariusz Kuras, mariushrek[malpa]gmail.com

Valid XHTML 1.0 Transitional Valid CSS! [Valid Atom 1.0] [Valid RSS]